„Zimowe spotkanie w epicentrum ślubnego chaosu”
„Zimowe spotkanie w epicentrum ślubnego chaosu”
Spotkanie z narzeczonymi zaczęło się w wyjątkowym stylu ? było zimno, że aż pingwiny mogłyby zakładać kurtki. Listopadowy chłód szczypał w nosy, a para młoda pojawiła się niczym bohaterowie filmów ? lekko spóźnieni, ale z idealnie zgranym wejściem.
Spotkaliśmy się w miejscu, gdzie jedno stoisko kusiło tortami weselnymi, drugie fontanną czekoladową, a trzecie oferowało dmuchane flamingi na dekorację ślubną (czy ktoś w ogóle wie, na co to?). Miejsce było tak pełne wszystkiego, że nawet DJ mógłby tam dostać inspiracji na kolejny set.
Narzeczeni dotarli po kilku godzinach od startu targów, z lekkim śniegiem na włosach, który bardziej przypominał brokat niż pogodowy przypadek. Od razu złapaliśmy wspólny język – oni marzyli o wyjątkowych zdjęciach, a ja o ciepłej herbacie. Ale czego się nie robi dla miłości!
Już wtedy czułem, że w dniu ich ślubu będziemy drużyną marzeń. I miałem rację! Ślub, choć pełen wyzwań, zamienił się w historię do albumu – pełną śmiechu, wzruszeń i niepowtarzalnych ujęć. Powstała pamiątka, którą nie tylko będą pokazywać dzieciom, ale i wnukom.
I kto wie, może przy okazji ich rocznicy spotkamy się znów!
[ngg src=”galleries” ids=”568″ display=”pro_film”]

Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.